930.

Czy tylko mi słowo NIGDY kojarzy się z przerażającą ciemną pustą, gdzie wieje chłodny porywisty wiatr, który jednocześnie nie wydaje żadnego dźwięku? Nie dopuszczam więc do siebie myśli, że nasze NIGDY zaistnieje. Czekasz na coś latami, czasem zapominasz, że czekasz i wydaje ci się, że nie czeka cię już nic. Nie czekasz, ale wiesz, że to kiedyś musi się zdarzyć, bo bez sensu byłoby, gdyby miało nie wydarzyć się nigdy. Czekanie tydzień dłużej, a nawet miesiąc, nie powinno być trudnym wyzwaniem, bo jeśli przetrwało się lata w ten sposób, czym jest czekanie trochę dłużej, przecież dni płyną tak szybko, dzień za dniem, to nigdy się nie kończy. Nie da się wygrać z przeszkodami pojawiającymi się niespodziewanie, więc miejmy nadzieję, że czekanie uczy mnie cierpliwości i odsuwania od siebie egoizmu, bo są na świecie rzeczy ważniejsze niż moje małe marzenia.

Opublikowano personal | Otagowano | Skomentuj

929.

Za każdym razem, gdy biorę prysznic, myślę o tym, że zacznę wpis od wspomnienia jak bardzo uwielbiam zapach nagietkowego mydła firmy Biały Jeleń, ale przecież to nieistotne i śmieszne, bo kogo to obchodzi. Więc o czym chciałabym napisać, a co ciągle wymyka mi się spod palców? Czasem mam wrażenie, że to, o czym myślę jest cholernie ważne, tak ważne, że powinnam nie tylko myśleć, ale działać, a potem przychodzi przekonanie, że moje słowa są nikomu niepotrzebne i milczę, nawet przed sobą. Nie mam oczekiwań wobec nikogo, chcę aby każda osoba, “stara” czy “nowa”, czuła się swobodnie będąc moim znajomym. Przecież nie chodzi o to, abyśmy utrzymywali ze sobą kontakt siedem dni w tygodniu i liczyli na wdzięczność za każde miłe słowo, chodzi o to, abyśmy tworzyli normalne, dobre i zdrowe relacje w tym chorym i pokręconym świecie. Zawsze zastanawiam się, gdzie spieprzyłam, kiedy ktoś się ode mnie oddala, a potem myślę, że oddalam się i ja, więc oddalamy się z tak błahych powodów jak zmęczenie, brak czasu czy bezradność i już nie wiemy, czy lepiej pisać czy lepiej milczeć, więc milczymy, bo to prostsze i nie wymagające wysiłku. Gdy nie dzieje się nic, nie trzeba też za nic brać odpowiedzialności. Zaczepiam was, a potem mi głupio. Przetrzymuję was w myślach jak więźniów, a potem mi głupio. Nie myślę o was, a potem mi głupio. Niezależnie co zrobię, zawsze będzie źle. Prawie nie istniejecie, gdy pochłania mnie codzienna rutyna. Próbuję nie czekać, więc nie możecie codziennie pojawiać się w moich myślach. Nie istniejecie dopóki nie przypominam sobie, że nie dam rady przeżyć reszty życia czekając, aż znowu staniecie przede mną z krwi i kości. I może na tym to polega, jak napisał Jonathan Franzen: “I guess my life hasn’t always been happy, or easy, or exactly what I wanted. At a certain point, I just have to try not to think too much about certain things, or else they’ll break my heart.” Staram się jak mogę, aby nie myśleć. Moje serce nie może się już złamać. Nie ma was, bo nie istniejecie. Nie mogę rozegrać tego inaczej, jeśli muszę żyć, sama ze sobą, bez was u mojego boku.

Opublikowano personal | Skomentuj