919.

Wczoraj przed snem wpadłam na cudowny pomysł, na myślenie o przeszłości. Znowu cofnęłam czas, znowu stałam przed tobą, a jednak widziałam nas razem, z boku, jakbym była poza swoim ciałem. Próbowałam wyobrazić sobie jak patrzyli na nas znajomi, moi i twoi, nie znani sobie tak jak my jeszcze przed kilkoma sekundami. O czym myśleli, gdy na nas patrzyli, jaką przyszłość nam wróżyli, a jaka nigdy nie miała miejsca? Chciałabym zobaczyć ich twarze, ale widziałam tylko twoją. Moje wspomnienia są z pewnością odmienne od twoich. Przeraża mnie, że ten sam moment dla wielu osób może wyglądać zupełnie inaczej, a upływający czas może zabrać cały sens i urok czemuś, co zapowiadało się pięknie. Zawsze będę jednocześnie obrzydliwie smutna i przerażająco szczęśliwa, że na mojej drodze stanęli wszyscy ci, którzy w pewnym momencie musieli z tej drogi zejść. Zawsze będę wracać do dobrych chwil i zawsze moje serce będzie pękać, że nie miałam odwagi, by zrobić krok do przodu. Czasem mam wrażenie, że tęsknię za czymś, co nigdy nie istniało.
 *
Powinnam wziąć się za szukanie nowej pracy, bo za chwilę obecna dobiegnie końca i za co będę kupię leki, jeśli znowu zaczną mnie nimi karmić. Ale nie, lepiej miotać się między tym czego chcę, a czego mieć nie będę, bo to jak życzenie stania się kimś innym, mimo że przesądzone zostało to kim jestem i kim mam pozostać.
Opublikowano personal | Skomentuj

918.

Chciałabym, aby to układało się inaczej i wraz z tą myślą dociera do mnie, że nagle czegoś chcę i muszę jak najszybciej o tym zapomnieć. Sprzątałam w niedzielę na kolanach i aż strach pomyśleć, że nie wzięłam się za coś gorszego, na przykład za pieczenie ciasta. Zależało mi, niesamowite, że odkrywam w sobie to okropne uczucie, więc powinnam czuć się jeszcze gorzej skoro nie wyszło, ale nie, zawsze tak łatwo godzę się z każdym “nic z tego, zapomnij”.

Zasypianie przy 16 stopniach z chłodnym powietrzem w płucach, z zimnymi stopami, dłońmi i myślami. Mycie się wodą podgrzewaną w garnkach z braku ciepłej w rurach. Nielegalne wynoszenie brudnego prania do cudzych pralek. Adoptowanie wszystkich podrzucanych kotów, aby nie zamarzły i aby potem usłyszeć, że to złe. Ciągłe problemy ze zdrowiem, i z pracą, i z długami, i te bezsensowne kłótnie, których muszę słuchać, a których nie chcę słyszeć.

Opublikowano personal | Otagowano | Skomentuj