902.

Czyżby Ktoś na górze wymyślił, że moim przyszłym mężem będzie lekarz? Zapewne nie. Wszyscy są żonaci albo za starzy i choć spotykam kobiety lekarki, to również z obrączkami na palcach. Ostatecznie orientację seksualną mam tylko jedną, ale męża nie szukam, tak było od zawsze i na zawsze. Niedługo minie rok od kiedy zaczęło się moje chorowanie (lub „chorowanie”, jak czytelnik woli). Niesamowite, jestem zapisana do kolejnego lekarza, bo muszę zrobić badania, na które wysłał mnie inny lekarz; na dwa obrzydliwe, przerażające i ciężkie badania. Zanim nadejdzie ten przykry dzień, będę żyła w stresie około dwóch miesięcy (jeśli sprawy ułożą się pomyślnie), bo dla biednych i leczących się w ramach NFZ kolejki są długie a godziny wizyt niedogodne. (Przecież za dwa tygodnie zaczynam staż.) Ciągle nie wierzę, że śnię kolejny najgorszy rok w swoim życiu. Boże, ileż można? Znowu się sypię, znowu sięgam swoich granic wytrzymałości i jestem zła na siebie, że po raz kolejny jestem bałaganem. To niewybaczalne. Chcę, aby nastąpił koniec świata, może tylko mojego, ale aby nastał, abym został wybawiona. Myślę o ludziach, którzy cierpią bardziej ode mnie, spędzają całe dnie w szpitalach, spędzają tam resztę życia.  Wstyd mi, ale to tylko ja, ciągle nie wiem po co tu jestem.

Opublikowano personal | Otagowano , | Skomentuj

901.

Lato odchodzi zabierając ze sobą wszystkie dobre rzeczy, które miały się wydarzyć, a nie miały miejsca. Nie wiem jak wytrzymam, kiedy świerszcze przestaną pomagać mi w zaśnięciu. Jesienią o parapet zastuka deszcz, a co będzie zimną, kiedy nastanie mroźna cisza? Zaczynam żałować, że wyszłam z domu, wtedy i wtedy, i że znowu dałam się wciągnąć w sytuację, która zaczyna ciągnąć mnie w dół. Nie wierzysz mi, ale pociągnę cię za sobą w przepaść. Ale będzie zabawnie.

Opublikowano personal | Skomentuj