911.

Znowu trwam w tym „cudownym” stanie, gdy teraźniejszość jest tak przykra, że liczy się tylko jej przetrwanie. Chciałabym już połowę przyszłego tygodnia. Nie chcę dobrych wyników badań, ani bezproblemowego załatwienia wpadki fundacji, ani wyjaśnienia tych zagadkowych znajomości. Chciałabym tylko, aby było po wszystkim, wtorek rano, żebym mogła zjeść smaczne śniadanie i nie odczuwać fizycznego bólu, ani zmęczenia z powodu odwodnienia i głodu. Nagle okazuje się, że oprócz tego chciałabym, aby pisk z moich uszu zniknął, bo dzisiaj dodatkowo boli mnie głowa, a nie mogę wziąć tabletki ze względu na poniedziałkowe badanie. I przypominam sobie, że chciałabym tak wiele rzeczy, których nie powinnam chcieć, biorąc pod uwagę rozsądek, bo przecież nie chciałabym umrzeć ze strachu, ani ponosić konsekwencji tego wszystkiego, o czym śnię po nocach. Jestem za słaba na normalne, zdrowe życie. Jakie to śmieszne. Chyba jak cały ten rok. Znowu wiem czego nie chcę, zamiast wiedzieć czego chcę.  Całe życie przez zaprzeczenie. Czy kiedyś będzie inaczej?

Opublikowano personal | Otagowano | Skomentuj

910.

Niesamowite, kiedyś umawialiśmy się na spotkanie rok, teraz udało nam się zrobić to w kilka dni. Jestem z nas dumna, robimy postępy. Tylko nie do końca ja. Jeśli mam reagować w ten sposób za każdym razem gdy się widzimy, jeszcze kilka spotkań i zejdę z tego świata, więc proszę, widujmy się częściej, tak bardzo chcę umrzeć. To że nazwałeś mnie pokrewną duszą… nie wiem… mam wrażenie, że to najlepsze słowa jakie mogłam usłyszeć…. od Ciebie… i w tym momencie życie mogłoby się zakończyć, bo wszystko co nastanie później nie będzie mogło równać się tej jednej chwili, w której czytałam Twoją wiadomość. Byliśmy razem na kawie i w kinie i nawet nie wiesz jak bardzo ucieszyłam się, gdy wybrany przeze mnie film zrobił na Tobie wrażenie. Mam mnóstwo takich filmów, już obejrzanych, z danych lat, więc nie zobaczysz ich na kinowym ekranie, ale kiedyś obejrzysz je w domowym zaciszu z myślą, że przy wszystkich płakałam. Emocje trzymały mnie kilka dni przed, byłam tak nierozsądnie szczęśliwa i delikatnie zestresowana, że później, gdy nasz czas dobiegł końca i pożegnaliśmy się nocą, weszłam do klatki bloku, w którym mieszkam i rozpłakałam się żałując, że nie urodziłam się kimś innym.

Opublikowano personal | Otagowano | Skomentuj