938.

Dzisiaj mogliśmy pić razem piwo po raz ostatni, ale ten kto nie ma czym wracać do domu, ten niego nie w ogóle nie wychodzi. Piliśmy piwo razem raz i nigdy więcej razem nie wypijemy. Byłam w szoku, gdy dostałam zaproszenie. Nigdy nie pomyślałabym, że moje życie towarzyskie mogło rozwijać się w tym kierunku. Mogłoby, gdybym w lutym nie zdecydowała na zniknięcie z tego województwa; jeszcze trochę i mam nadzieję, że się uda, więc łatwiej przełknąć mi ten żal, że nie spędzę w twoim towarzystwie więcej czasu. Nienawidzę tu mieszkać, w miejscu, gdzie moje życie towarzystwie umiera. Pamiętam, gdy byłam nastolatką, strasznie walczyłam o to, aby bywać tam, gdzie moim ulubieni ludzie. Zależało mi tak bardzo, że strasznie przeżywałam wszystkie porażki, a moja nienawiść tego miejsca wzrastała coraz bardziej i nadal denerwuję się, że ostatni autobus kursuje tu przed dwudziestą, a potem musisz użerać się z własnym bratem albo prosić którąś z cioć o podwóz, albo zrezygnować na początku i zostać w domu. Najbardziej denerwują mnie sugestie wszystkich o prawo jazdy, widocznie nikt nie uświadamia sobie z jakich pieniędzy żyjemy, a już na pewno ja, z długimi przerwami między kolejnymi pracami. Nienawidzę tu mieszkać i nienawidzę siebie. Nie tylko moje życie towarzyskie umiera; umiera moje życie społeczne, sama zapominam, że istnieję, jestem tylko duchem, którego można od czasu do czasu zobaczy, a potem jestem na siebie okropnie zła, że nie potrafię odnaleźć się wśród ludzi. Więc śnią mi się wszyscy, którzy krążą mi po głowie i wstaję zła, bo mam ich tylko w snach. Wiecie, nastał stresujący okres,  już zaczynam robić się bałaganem i nie potrafię dobrze zarządzać czasem. Sama jestem ciekawa jak to wszystko się potoczy i gdzie wyląduję w czerwcu, ale najbardziej chciałabym, aby było już po wszystkim. To mój największy błąd, bo nigdy nie będzie po wszystkim, chyba, że to będzie ostateczny koniec mnie.

Opublikowano personal | Skomentuj

937.

Nastał maj, rozpoczęły się wszystkie plenerowe imprezy, darmowe, dla studentów, ale nadal wyglądam jak studentka, mogłabym pójść, ale przecież mój słuch…Obiecałam sobie, że nie będzie mi przykro z tego powodu i oczywiście nie jest, nie żal mi koncertów, żal mi tego, że mogłabym spędzić ten czas z Tobą, gdyby nie mój na zawsze popsuty słuch. Pewnie to tylko wyobrażenia idealnego scenariusza, który nigdy nie miałby miejsca, ale co jeśli, co jeśli gdyby nie tamten pechowy dzień. Dotarło też do mnie, że przed to nigdy nie będę mogła udać się w podróż samolotem. Uświadomiłam sobie też, że mam kontakt tylko z jedną osobą, moją zawsze wyrozumiałą E., jest to kontakt wyłącznie internetowy, a ostatnio coraz rzadszy, bo spadło na nią wiele obowiązków i tak oto zorientowałam się, że zostałam tutaj sama ze sobą i to mnie męczy, bycie ze sobą i tym wszystkim co mam w myślach. Nawet chodzenie do pracy mnie już nie ratuje, coraz trudniej odnaleźć mi się w gronie tak pozytywnych i otwartych osób, i jeszcze on, kolejny idealny kandydat na przyjaciela, tylko że przyjaźń między mężczyzną a kobietą nie istnieje, tak mówią. Za chwilę zostanę i bez tej pracy i złudzeń i po raz kolejny będę musiała zmierzyć się sama ze sobą w ciężkiej walce. Tymczasem chciałabym spędzić z kimś miło czas. Liczę, że planowane spotkanie odbędzie się już za chwilę, bo zapomniałam jak wyglądacie.

Opublikowano personal | Skomentuj